20.04.2018

Świat widziany oczami pszczoły feministki

Spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki w Ośnie Lubuskim

Wiosna w pełni wszystko budzi się do życia. Zazieleniło się i z przyjemnością wsłuchujemy się w śpiew ptaków. W takiej scenerii 20 kwietnia na spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki rozmawialiśmy o powieści „Rój” Laline Paull.

Autorka przestawia nam historię pszczelego roju widzianą oczami pszczoły robotnicy o imieniu Flora 717. Wraz z bohaterką zagłębiamy się w skomplikowaną strukturę społeczną pszczelej rodziny. Najwyższy urząd sprawuje miłościwie panująca Królowa, przy której czuwają zawsze czujne kapłanki z rodu Szałwii. Flora 717 jest od dnia swych urodzin inna, większa, brzydsza i jakby mądrzejsza od sióstr swego rodu – sprzątaczek mających najniższą pozycję w strukturze ula. Potrafi mówić i odważa się samodzielnie myśleć.

Wraz z Florą czytelnik odkrywa kolejne tajemnice ula, jest świadkiem różnych zdarzeń, które wywołują różne reakcje pszczół. Naczelne hasło pszczelego roju to: Podporządkowanie, Posłuszeństwo, Służba. Społeczeństwo ula oparte na bezwzględnym podporządkowaniu i uległości oraz kontrolowaniu umysłów przy pomocy różnych rytuałów religijnych w konsekwencji doprowadza do buntu i brutalnej walki o władzę. Czy to nam coś przypomina? Oczywiście! Społeczeństwa już to przerabiały:

– w czasach przeszłych – niewolnictwo, w czasach obecnych – korporacje, praca przymusowa, oraz w przyszłych – wyobrażenie świata po totalnej zagładzie.

Ale jest światełko w tym tunelu. Nie trzeba na wszystko się zgadzać i wyrzekać własnej wolności dla iluzorycznego porządku i bezpieczeństwa. Nadzieja w indywidualnej jednostce na tyle silnej i zdeterminowanej, że stawia czoło całemu światu. W książce sprawia to miłość matki, niepokornej Flory, do dziecka (bo wbrew zasadom ula składa ona jaja). Pokonuje strach i zmienia sytuację w ulu przeciwstawiając się większości.

Oczywiście powieść tę można różnie odczytywać jako baśń czy tez ,,animal-fantasy”. Niemniej jednak niesie wiele pytań żywo nas dotykających. Czy gdy wyginą pszczoły to gatunek ludzki też ulegnie zagładzie? Możemy tak domniemywać mając przed oczyma opis nowoczesnych ogrodów: wiele okazało się starannie wybetonowanymi pustyniami zastawionymi donicami z kwiatami, które nie były ani wonne, ani pożywne…

Dlatego ratujmy pszczoły i wszelkie inne stworzenia, gdyż każde żywe stworzenie ma swoje miejsce w ekosystemie. Człowiek również. Uratować nas może jedynie bioróżnorodność. Klubowiczki w podsumowaniu emocjonalnej dyskusji stwierdziły, że od chwili przeczytania tej książki (pomijając strach przed użądleniem) brzęczenie pszczoły będzie brzmiało zupełnie inaczej. A we własnych ogrodach będą preferować kwiaty i krzewy miododajne. Ciekawa książka. Polecamy!

 

Moderator DKK Ośno Lubuskie
Zofia Wydmuch-Badowska