Tantryczna szkoła życia samotnego wędrowca
W Dziale Zbiorów Regionalnych gromadzimy nie tylko publikacje obejmujące tematycznie najbliższe nam okolice. Można tu znaleźć również książki autorów wywodzących się z naszych ziem. Jedną z takich publikacji jest pozycja pt. „Księga górskich sekretów. Pamiętnik samotnego wędrowca” Piotra Kiewry. Autor – mieszkający w Rzepinie podróżnik – wędruje po górach, z których szczególnie upodobał sobie Tatry. Życie chciało, że któregoś razu spotkał na swojej ścieżce taterniczkę – samotną wędrowczynię, która „kochała świat wszystkimi zmysłami”. Spotkanie – jak się miało okazać jedyne – wystarczyło, aby poczuć niewyrażalną magię, magnetyczną wręcz siłę przyciągania drugiej osoby, bratniość dusz oraz szczęście i wewnętrzny spokój bijące od anonimowej przecież postaci. Po kilkunastu latach od niezapomnianego spotkania pan Piotr otrzymał dwa tomy pamiętnika zawierającego fakty z życia tej nietuzinkowej osoby. Na jego podstawie napisał opowieści w głównej mierze traktujące o czasie i doświadczeniach przeżytych przez wędrowczynię w swoim azylu, idylli – czyli w polskich Tatrach.
Autorka pamiętnika jawi się nam na łamach książki jako postać ekstremalnie uduchowiona (niekoniecznie w wymiarze religijnym per se), wewnętrznie poukładana i spokojna, akceptująca życie takim jakie jest i czerpiąca z niego empiryczną przyjemność. Piękno Tatr sprawia, że samotny wędrowiec odczuwa przynależność do świata natury nie powierzchownie – nie tylko oczami, lecz wszystkimi zmysłami, a tego co czuje i tak nie są w stanie oddać żadne słowa wypowiedziane, czy przelane na papier.
W tych opowieściach występują motywy krytyki współczesnego konsumpcjonizmu i powierzchowności. Te negatywne zjawiska przejawiają się również wśród większości ludzi chodzących po górach, odzianych w modne, markowe ciuchy. Chodzą, a nawet biegają po nich aby je zdobyć, zaliczyć, odhaczyć kolejny szczyt na liście. Nie doświadczają tak naprawdę ich piękna, nie ma w nich refleksji i zatrzymania się w pędzie życia. Finalnie nie daje to im poczucia szczęścia, a powoduje niekończącą się gonitwę za kolejnym celami, których osiągnięcie wzmaga tylko poczucie wewnętrznej pustki i niespełnienia. To z kolei powoduje cierpienie, z którym ludzie walczą. Ból ten powinien ich skłonić do spojrzenia w głąb siebie, bo to jedyna droga do odnalezienia autentycznego szczęścia i harmonii ducha. Tylko pozbycie się oczekiwań, pozytywna percepcja i akceptacja przeciwności losu, wręcz poddanie się życiu, które ma dla nas z góry ułożony plan, dają według autorki szansę na zaprzestanie odczuwania bezsensu istnienia. Pozwala to poczuć wolność i spełnienie nawet podczas samotnej wędrówki.
Kilka historii opisanych w tej książce ma niesamowity przebieg. Jeśli przyjąć, że są one autentyczne i nieubarwione przez oboje autorów, to można uwierzyć, że życie głównej bohaterki zahaczało o mistycyzm. Czy było to zasługą wyznawanej przez nią filozofii życiowej, czy przypadku, pozostanie tajemnicą.
Podobnie jak Sylwia Szwedo, której rekomendacja książki znajduje się na okładce, polecam Wam opowieść pt. „Minutę przed północą”. Przedstawia historię migawkowych spotkań autorki pamiętnika z mężczyzną o bratniej duszy, dzieje ich niespełnionej, a może właśnie spełnionej miłości. Historia jest melodramatyczna, więc bardziej wrażliwym duszom sugeruję zaopatrzenie się w chusteczki przed lekturą.
Muszę przyznać, ze mam do tej książki stosunek ambiwalentny. Aprobuję podstawowy sens filozofii życiowej, którą bohaterka wyznaje i którą chce przekazać. Szczególnie w początkowej fazie lektury nie mogłem jednak zaakceptować mentorskiego tonu narracji. Odczuwałem go mimo deklaracji autorki, iż nie chce nikogo pouczać, wywyższać się, a daje tylko wskazówki jak przestać być nieszczęśliwym lub tylko pozornie szczęśliwym. Drażniła mnie też niekonsekwencja w jej postawie. Przykładowo – taterniczka nie podziela wspomnianego konsumpcjonizmu przejawiającego się w obwieszaniu się markowymi ciuchami, po czym udziela sobie dyspensy i sama takowe kupuje w sklepie na Krupówkach. Powód drugi – krytykuje architekta, który próbując umówić się z nią na następną „randkę” w górach pyta ją o plan na następny dzień. Wyśmiewa go za „życie od linijki”, ale sama umawia się co roku w gronie znajomych koleżanek na wyjazd w Tatry. Jest jeszcze kilka podobnych przykładów. Nie mogę się też zgodzić z zawartą krytyką chęci pozostawienia po sobie dokonań architektonicznych przez „budowniczych”. Powodem krytyki jest fakt, że dokonania te, tak jak i sami „budowniczowie” przemijają, a tylko natura jest wiecznie trwała i niepodrabialna. Znajdziemy w tych opowieściach więcej takich ciągot anarchistycznych, z którymi niżej podpisanemu jest nie pod drodze.
Podsumowując, polecam tę lekturę szczególnie osobom, które znalazły się na życiowym zakręcie, szukają jakiegoś sposobu, aby odnaleźć sens istnienia (lub zagłuszyć jego bezsens) oraz zacząć odczuwać w życiu więcej satysfakcji. Może dzięki tej książce pojedziecie w Tatry, docenicie ich piękno, poznacie tam wyjątkowych ludzi, złamiecie męczącą rutynę codzienności, co zainspiruje Was do nowego spojrzenia na siebie i swoje życie. A może dzięki tej książce odnajdziecie swoje „Tatry” gdziekolwiek indziej na świecie.
Piotr Kiewra, „Księga górskich sekretów. Pamiętnik samotnego wędrowca”, wyd. Stapis, Katowice 2023.
Patryk Lewandowski
Dział Zbiorów Regionalnych

