Wojna. Chaos. Przesiedlenia. Propaganda w służbie pamięci historycznej – pogranicze wałeckie jako przykład wielkiej epopei Polaków i Niemców w skutek II wojny światowej
„Ziemie Odzyskane”, „Ziemie Zachodnie i Północne”, „Ziemie Postulowane”, czy w końcu „Ziemie Dawne” stały się ostatnio tematem kilku publikacji książkowych. Wystarczy wymienić: „Odrzanię” Z. Rokity, „Niedopolskę” S. Sochaja, czy najnowszą „Repartland ‘45” T. Bonka. Pozycja „Ziemie. Historie odzyskiwania i utraty” Karoliny Ćwiek-Rogalskiej również wpisuje się w tak popularną obecnie tematykę. Co wyróżnia jej dzieło, to skupienie się na szczegółowym przedstawieniu historii Ziemi Wałeckiej i samego Wałcza jako rodzinnej miejscowości autorki. Pozwolę sobie potraktować ten fakt jako przejaw patriotyzmu lokalnego twórczyni, a zawartość książki udowadnia, że bezpośredni związek badaczki z regionem przyczynił się do głębokiej analizy tytułowego tematu. Liczba przypisów oraz imponujących rozmiarów bibliografia stanowią kolejny dowód na szeroki zakres badań przeprowadzonych przez Ćwiek-Rogalską przy opracowywaniu tematu historii najnowszej stron rodzinnych.
Wałcz (niemiecki Deutsch Krone) i jego okolice przedstawione zostały jednak w ujęciu bardzo szerokim. Autorka, opisując proces ponownego stawania się miejscowości właśnie polskim Wałczem z niemieckiego Deutsch Krone, kładzie pod nim solidną bazę historyczną. Skupia się na aspekcie propagandy stosowanej przez komunistyczne władze PRL nazywające uzyskane tereny na zachodzie i północy „Ziemiami Odzyskanymi” ze względu na ich średniowieczną proweniencję piastowską. Zaznacza również, że już w okresie międzywojennym istniał ponadpartyjny front, który propagował hasło odzyskania „Ziem Postulowanych”, których zakres w dużej mierze pokrył się w 1945 roku z obszarami faktycznie przyłączonymi do Polski.
Karolina Ćwiek-Rogalska znakomicie pokazuje chaos panujący na terenach wyzwolonych od nazistowskiej władzy, zajmowanych dotychczas przez III Rzeszę, a stopniowo przechodzących pod władanie polskiej administracji. Chaos dotyczący niemal każdej sfery życia publicznego: logistyki (pociągi, a w zasadzie przesiedlani nimi repatrianci nie znający stacji końcowej, brak środków lokomocji), administracyjny (powstające dopiero zręby organów administracyjnych tak rządowych, jak i samorządowych, oddziały Państwowych Urzędów Repatriacyjnych tworzone przez samych repatriantów (sic!)), zaopatrzenia (brak właściwej aprowizacji – najpopularniejszym środkiem „płatniczym” jest spirytus), wyposażenia: (mała liczba zwierząt gospodarczych, sprzętu rolniczego, maszyn przemysłowych, które były masowo wywożone za nową, wschodnią granicę państwa, a także szabrowane do Macierzy), infrastrukturalny (około 25% zabudowań Wałcza zostało zniszczonych, mosty zostały wysadzone przez wycofujących się Niemców, a drogi zaminowane) czy wreszcie onomastyczny (pojawianie się tymczasowo podwójnego nazewnictwa poniemieckich miejscowości).
Do tych wszystkich składowych panującego bezładu dochodziły braki wykwalifikowanego personelu medycznego, oświatowego, rzemieślniczego, jak również skromna liczba księży, którzy mogli w tamtym ekstremalnie trudnym czasie być wparciem duchowym, drogowskazem etycznym oraz pełnić zwykłą posługę przy tradycyjnych obrzędach.
Autorka zgrabnie wplata losy postaci z regionu Ziemi Wałeckiej i okolicznych powiatów (cytując ich wspomnienia zawarte m.in. w pamiętnikach spisanych w odezwie na konkursy ogłaszane przez Instytut Zachodni) w tło historyczne „Ziem Odzyskanych”.
Po okrzepnięciu po wojenno-przesiedleńczej epopei władze PRL-u organizują krajową Wystawę Ziem Odzyskanych we Wrocławiu w 1948 roku, którą autorka, będąca antropolożką, analizuje głównie po kątem jej wykorzystania propagandowego. Podobnie czyni z obchodami Tysiąclecia Państwa Polskiego. Przechodząc do czasów bardziej nam współczesnych ukazuje proces zawiązywania w Niemczech Związków Wypędzonych (Ziomkostw) i ich organów prasowych tzw. Heimatblattów, Heimatgrussów, czy w przypadku Wałcza Heimatbriefu. Poruszając to zagadnienie nawiązuje do drugiej ze składowych tytułu swojego dzieła, czyli do utraty, którą ponieśli Niemcy, ukazując w ten sposób obie strony medalu. Czy utrata ta była zasłużona, to osobny temat. Patrząc z polskiej perspektywy sprawa wygląda jednoznacznie. Patrząc oczami Niemców, którzy utracili tereny, na których przeżywali swoje dzieciństwo i okres dorastania pewnie mniej.
Mieszkańcy Wałcza, a nawet całego Pomorza Środkowego, potomkowie Kresowiaków, jak i „centralaków” mogą czuć dumę, że doczekali się tak kompleksowego opisu powojennych, pionierskich lat swojego regionu. Tym bardziej, że wyszła ona spod pióra rodowitej Wałczanki.
Karolina Ćwiek-Rogalska, „Ziemie Historie odzyskiwania i utraty” wyd. RN, Warszawa 2024.
P.S. Autorka będzie gościnią wydarzenia z cyklu „Nowa Marchia – prowincja zapomniana – Ziemia Lubuska – wspólne korzenie”, które odbędzie się w WiMBP w Gorzowie Wielkopolskim w dniu 06.06.2025 r. Zapraszamy do udziału bezpośredniego lub obejrzenia zapisu wideo na kanale WiMBP Gorzów Wielkopolski w serwisie YouTube.
Patryk Lewandowski

