Pionierskie lata przemysłu browarniczego na Ziemiach Zachodnich i Północnych
W konsekwencji ustaleń kończących II wojnę światową Polska utraciła swoje Kresy wschodnie - ziemie żyzne lecz stosunkowo zacofane pod względem infrastruktury komunikacyjno-przemysłowej. W ramach „rekompensaty” przyznano powojennej Rzeczpospolitej pasy ziem poniemieckich, mniej urodzajnych lecz lepiej zagospodarowanych i rozwiniętych cywilizacyjnie. Na pozyskanych Ziemiach Zachodnich i Północnych pośród licznych przedsiębiorstw przemysłowych działało lub przynajmniej istniało przed lub w trakcie wojny około 230 browarów. To właśnie o dziejach tych zakładów, dostarczających ludziom, jak niektórzy słusznie twierdzą „napoju wszechczasów”, traktują dwa tomy dzieła Sławomira Dryji pt. „Browary Ziem Zachodnich i Północnych w latach 1945-1951”.
Na wstępie należy zaznaczyć, że publikacja jest w sferze faktograficznej tak bogata i szczegółowo opracowana, że posiada cechy encyklopedyczne. Pokładów włożonej w nią pracy nie powstydziliby się za pewne zakonnicy benedyktyńscy. Autor, krakus z urodzenia, ale i z miłości, jest profesorem Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie – archeologiem, ale na co dzień także pasjonatem piwa i piwowarstwa. Jak na prawdziwego entuzjastę przystało, warzy piwo w domu od około 20 lat. Należał także do grona założycieli Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych.
Na stronach pierwszego tomu autor opisuje ogólną sytuację zakładów przemysłu piwowarsko-słodowniczego w pionierskich latach ziem pozyskanych. Była to sytuacja niezwykle trudna, a wręcz dramatyczna. Wyposażenie browarów (tak jak i pozostałych zakładów przemysłowych) podlegało demontażowi i wywozowi za Odrę przez wycofujących się Niemców, demolacji na skutek działań walk frontowych oraz szabrownictwa dokonywanego przez napływową ludność polską. Przede wszystkim jednak wyposażenie zdecydowanej większości browarów i słodowni było metodycznie wywożone w głąb Związku Radzieckiego (traktowane jako trofea wojenne) oraz w myśl zasady „ziemia wasza, to co na ziemi nasze”. Dryja przytacza, że nad sprawną wywózką mienia „czuwało” 80 tysięcy zaangażowanych w ten proceder żołnierzy Armii Czerwonej i następnie Armii Radzieckiej. Przykładem poniemieckiego browaru z Gorzowa, którego wyposażenie wywieziono za nową, wschodnią granicę, był browar Brauerei Louis Kohlstock umiejscowiony przy obecnej ulicy Kosynierów Gdyńskich.
Warto nadmienić, że w książce znajdują liczne gorzoviana, a zakres tematyczny dotyczący całej Ziemi Lubuskiej nie jest absolutnie potraktowany po macoszemu. Autor przytacza na przykład fakt, że już 25 sierpnia 1945 roku utworzono w Gorzowie Urząd Skarbowy Akcyz i Monopolów Państwowych, powołany dekretem Izby Skarbowej w Poznaniu. Kolejną przytoczoną przez autora ciekawostką jest epizod prywatnej dzierżawy byłego landsberskiego browaru braci Gross przez Józefa Bukowskiego.
W pierwszych powojennych latach udało się uruchomić 50 poniemieckich przedsiębiorstw produkujących piwo i słód. Dryja wyszczególnia browary uruchamiane samorzutnie (działanie inicjatyw oddolnych), zakłady uruchamiane przez wojsko sowieckie, przedsiębiorstwa reaktywowane przez powstające spółdzielnie, jak również inicjatywy prywatne.
Drugi tom stanowi katalogowy opis losów poszczególnych browarów i słodowni, w tym jedynego poniemieckiego działającego do tej pory na terenie województwa lubuskiego – browaru w Witnicy.
Duża część pomniejszych browarów poniemieckich na ziemiach pozyskanych nie została świadomie reaktywowana przez nowe władze PRL. Te, które szczęśliwie przeszły renowację nie wytrzymały kolejnych kryzysów, a przede wszystkim zmiany ustrojowej początku lat 90. Ostały się nieliczne, jak np. browar w Witnicy, Szczecinie, Elblągu czy Wrocławiu. To już jednak temat na osobną publikację.
Patryk Lewandowski
Dział Zbiorów Regionalnych

Sławomir Dryja, „Browary Ziem Zachodnich i Północnych w latach 1945-1951”, tom I-II, wyd. Księgarnia Uniwersytecka, Kraków 2023 - 2024
