02.10.2008

Stracić pozycję – i zyskać duszę. Spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki „Czytadło” z Witnicy

 
25 września 2008 roku, na spotkaniu witnickiego DKK „Czytadło” rozmawialiśmy o powieści „Ostatnia bitwa templariusza” Artura Pereza-Reverte.
 
Henryka Łukieńczuk: Dobrze się ją czyta. Trzy dni mi zajęła. Można ją porównywać do „Kodu Leonarda da Vinci” oraz „Aniołów i demonów” Dana Browna: sekrety kościoła, spiski…
 
Irena Fabjańczuk: Perez-Reverte pisze lepiej od Browna. A w książce jest wiele wątków: coś dla miłośników akcji, obyczajowy i miłosny. W tej książce każdy, kim by nie był, przeżywa rozterki. Każdy walczy ze swoją słabością. Także ksiądz i zakonnica.
 
Tytułowy „Templariusz” to ksiądz Quart, funkcjonariusz watykańskiego Instytutu Spraw Zagranicznych. Jest kompetentny, zimny, bezstronny. W imieniu Watykanu ma wyjaśnić sprawę sewillskiego „kościoła, który zabija”.
 
Dorota Cichońska: To była jego praca. Człowiek musi w coś wierzyć. Quart służy Rzymowi, ale jego wiara jest gdzie indziej.
 
W finale „templariusz” opowiada się po jednej ze stron. Aby ocalić zagrożony rozbiórką kościół, odprawia w nim mszę świętą. Świątynia przetrwa, ale kapłan narazi się kościelnej hierarchii.
 
D. C.: Gdy odprawił mszę, stał się bardziej ludzki – i zwyciężył.
 
I. F.: Stracił pozycję, ale zyskał duszę.
 
D. C.: Wtedy mu już nie zależało.
 
H. Ł.: Zrozumiał księdza Ferrero, proboszcza, który bronił świątyni. Warto tę książę przeczytać jeszcze raz.
 
Weronika Jurcan: Za drugim razem inaczej odbieram każdą książkę.
 
Bogusława Krupińska: Kiedy zamykam dobrą książkę, to mi żal, że koniec. Czasami przedłużam lekturę, żeby się zbyt szybko nie skończyła.
 
W. J.: Niech w środku będzie cokolwiek, ale niech się dobrze kończy.
 
I. F.: Mam jedną książkę, do której ciągle wracam- „Ania z Zielonego Wzgórza”. Balsam dla duszy. Ileż to razy płakałam, kiedy umierał Mateusz? Otwieram „Anię” na przypadkowej stronie. I tak znam ją prawie na pamięć.
 
 
 
W spotkaniu brało udział sześciu czytelników. W październiku będziemy omawiać „Świat szeroko zamknięty” Izabeli Sowy.