Wrodzona łatwość, nabyta trudność pisania Anny Janko

9 czerwca 2016 r. w ramach programu Dyskusyjne Kluby Książki gościem Biblioteki Herberta była Anna Janko – poetka, pisarka, felietonistka i krytyk literacki. To autorka kilku tomików wierszy, powieści, m.in. „Dziewczyny z zapałkami”, „Pasji według św. Hanki” i „Małej zagłady”. W swoim dorobku literackim ma także książkę biograficzną, słuchowisko radiowe i książeczkę dla najmłodszych.

Jak twierdzi, poetką została, bo… nie miała innego wyjścia. Wychowała się w specyficznej atmosferze, otoczona mnóstwem książek, w domu, gdzie panował kult słowa pisanego (rodzice są poetami), zanim przyszła na świat. Od początku pisanie wierszy było dla niej czynnością niemal fizjologiczną, potrzebną jak oddychanie. Na jej debiutancki tomik „List do królika doświadczalnego” złożyły się dojrzałe, dobrze przyjęte przez krytykę wiersze, które napisała już w liceum. Od zawsze była „typem wolnościowym”, kiedy więc pisanie przestało dawać satysfakcję, próbowała je rzucić. Uciekała też z domu, z zajęć na uczelni, z mieszkań i miast, w których mieszkała… Jak sama mówi – „Mam taką właściwość”.  W latach 90. – czasie transformacji ustrojowej – zarzuciła pisanie na rzecz pracy na etacie – w reklamie, w biznesie. Szybko jednak przeznaczenie dało o sobie znać… Okazało się, że bez pisania źle się czuje, zrozumiała, że jak się ma talent, ten dar od Boga, to nie można go zignorować, zmarnować, trzeba z niego korzystać, bo on po coś jest.

Pisanie jest dla autorki autoterapią, wydobywającą ją z chaosu, porządkującą od środka. Anna Janko tak mówi o akcie tworzenia: „Sam proces pisania jest u mnie równoległy z procesem myślenia, budowania poglądów i opinii, werbalizowania myślowego. Mogę mieć pustkę w głowie, ale jak wezmę długopis i zaczynam pisać, nagle okazuje się, że nie wiadomo skąd, zaczyna się to w jakiś sens obracać… Czyli mam mózg na końcówce długopisu, a teraz na końcówkach palców, którymi piszę na klawiaturze”.

Twierdzi, iż wie, że od pisania nie ucieknie, ale próbuje swych sił w różnych jego formach. Już jako 14 latka zaczęła pisać dziennik z myślą, że posłuży on jej później do napisania powieści dla młodzieży. Zbyt długo jednak zwlekała, zmieniły się czasy, zmieniła młodzież, aż doszła do wniosku, że nie ma na tyle doskonałego ucha, by „wysłyszeć” puls życia młodych ludzi dzisiaj i z napisania powieści dla tej grupy odbiorców zrezygnowała. Odnalazła się za to w prozie nietypowej, mieszającej gatunki, gdzie narracja jest zmienna, gdzie całość składa się z fragmentów, a każdy z nich stanowi integralną, samodzielną całość. Fabuła toczy się bardzo często nielinearnie. Pisarka mówi: „Moje powieści to sylwa współczesna.” Proza Anny Janko pełna jest atmosfery lirycznej, poetyckiej. Pisarka używa sformułowań, którymi na ogół proza się nie posługuje, w narracji często sięga do formy eseju.

W podobnej stylistyce utrzymana jest także najnowsza książka autorki – „Mała zagłada”. Zasadniczą różnicą jest jej temat – tragiczne losy matki pisarki, która 1 czerwca 1943 roku wraz z młodszym rodzeństwem staje się świadkiem brutalnej śmierci obojga rodziców podczas pacyfikacji wsi Sochy na Zamojszczyźnie. Książka wyjątkowa, bardzo osobista, poruszająca. A jej styl tylko potwierdza, że znakiem rozpoznawczym twórczości Anny Janko jest międzygatunkowość, która pozwala na szerokie ujęcie ludzkiego doświadczenia na wielu poziomach naraz.

Na zakończenie spotkania padło pytanie o największe jej marzenie i prośba o radę, jak pisać kreatywnie.  Anna Janko odpowiedziała:

– „Cóż, marzę o tym, że na starość, jak będę już bardzo mądra napiszę książkę prawdziwie eseistyczną. W kwestii twórczego pisania natomiast jest takie powiedzenie, znane wielu autorom, że dobry pisarz to ten, który ma wrodzoną łatwość pisania, a nabytą trudność. I o tę nabytą trudność chodzi, ona jest zasadnicza”.

 

                                                                                                                              Mariola Merxmüller-Jakubik